Nowe drzewa
Wiele środków unijnych przeznaczonych jest obecnie na ochronę klimatu i środowiska. Jednym z takich programów są nasadzenia drzew przy drogach lokalnych. W konkursie przy ostrej konkurencji udało się nam pozyskać środki w kwocie ok. 380.000 plus wkład własny ok. 75.000 zł. W ramach projektu nasadzonych zostanie 341 drzew w następujących lokalizacjach
- ul. Jeziorna i ul. Łąkowa, razem na długości ok. 500 m w Choceniu
- Wilkowice od szkoły w kierunku Woli Nakonowskiej 230 m
- Droga Choceń – Humlin – na długości ok. 2km.
Sadzimy drzewa nie dające zbyt bujnej korony i wyłącznie gatunki rodzime, brzoza, lipa i klon – na podkładkach - o wysokości od 2 do 4 m z bryłą korzeniowa odpowiednio przygotowaną. Przetarg wygrała firma BERRY BLUE z Szamotuł. Umowa obejmuje nasadzenia i pielęgnacje przez okres 5 lat.
W tym wszystkim jest jedna smutna informacja. Otóż w ramach tego projektu miały być również nasadzone drzewa w sołectwie Grabówka – wzdłuż drogi Nakonowo Stare - Nowa Wola. Szeroki pas drogowy, nasadzenia w gruncie należącym do gminy. Niestety nie będą. Nie dość, że właśnie ci rolnicy graniczący z drogą przyorali pas drogowy i użytkowali go przez wiele lat, to teraz grożąc wykonawcy interwencją swoich dużych ciągników w stosunku do małej koparki uniemożliwili posadzenie drzew. Całą burdę na drodze pominę. Wstyd panowie tym bardziej, że należycie do elity tej gminy. Każdy z Was ma co najmniej 100 ha. Drzewa będą rzucały cień i zmniejszą Wasze plony i to ma być argumentacja ludzi światłych. Akurat te gatunki rzucają znikomy cień. A gdzie chociaż takie zwyczajne poczucie honoru – może przestańcie zaorywać drogę i za bezumowne użytkowanie pasa drogowego zrekompensujcie społeczności cokolwiek. W tym wszystkim jest jeszcze jedna bolesna sprawa – najaktywniejszym uczestnikiem był radny Rady Gminy Choceń.
Poleciłem zmienić lokalizację nasadzeń na inną drogę. Mam nadzieję, że uda się uratować projekt w przeciwnym razie zmuszeni będziemy oddać pieniądze.
Jeszcze taka refleksja – jeśli chodzi o przyrodę, ochronę zwierząt, czyste powietrze - wszyscy jesteśmy za, obiema rękami. Przeważnie pod jednym warunkiem, że nie dotyczy to mojego pieca kopciucha, nie mojego szamba, nie moich oprysków wykonywanych zakazanymi środkami i w porze szkodliwej dla pszczół, nie moich śmieci i nie moich opon wyrzuconych do lasu lub przydrożnego rowu.
Sprawa zaorywania drogi będzie miała swój finał.
Roman Nowakowski - Wójt gminy

